sobota, 17 maja 2014

II "I understand"

          Gdy wreszcie odkleiliśmy się od siebie, spojrzałam w jego hipnotyzujące brązowe oczy.
- Zawsze jak mnie widzisz to się uśmiechasz - zaśmiał się.
- To przez oczy - pocałowałam go w policzek.
- Pójdziemy zatańczyć?
- Przed chwilą tańczyłam z Kris... - odwróciłam się, by na nią wskazać, ale jej tam nie było. -...ten. Gdzie ona jest?
- Spokojnie, nie panikuj. Pewnie poszła z kimś zatańczyć - Zac usiadł obok mnie i objął ramieniem.
- Ona wypiła za dużo, jest pijana. Nie chcę by zrobiła sobie krzywdę - jęknęłam spanikowana.
- Posłuchaj - poczułam jak ktoś bierze mnie za podbródek, a następnie zobaczyłam moje ulubione oczy. - Kris jest już dorosła, to jej sprawa co robi, gdzie i jak. Nie jesteś jej mamą, aby się o nią tak martwić - dał mi całusa w usta.
- Masz rację - westchnęłam. - Za dużo się martwię.
- Chodź, wyluzujesz - wziął mnie za rękę i wyprowadził na zewnątrz.
         Chłodne powietrze od razu uderzyło mnie w twarz i przyniosło przyjemne ukojenie. Wzięłam głęboki oddech by napawać się tym zapachem natury. Zamknęłam oczy. Słyszałam śpiewy ptaków, szum powietrza i drzew. Było cudownie.
         Nie zauważyłam, że doszłam już z Zaciem na tyły uniwersytetu.
- Przyjemnie, prawda? - wziął głęboki wdech.
Objęłam jego rękę i pocałowałam w ramię. Po chwili usiedliśmy na trawie i oglądaliśmy gwiazdy. Było naprawdę romantycznie. Nie chciałam, żeby zostało to popsute.
         Przybliżyłam się do Zac'a tak, że objął mnie ramieniem, a ja oparłam z uśmiechem o niego głowę.
- Jak byłam mała lubiłam oglądać gwiazdy z rodzicami - uśmiechnęłam się, przypominając sobie te wspomnienia.
- Teraz my też tak możemy robić - poczułam usta Zac'a na moich.
Odwzajemniłam pocałunek z uczuciem. Nie zauważyłam kiedy Zac przewrócił mnie na plecy tak, że był nade mną. Jego pocałunki zeszły na moją szyję. Jęknęłam z przyjemności. Złapałam go za włosy i przytwierdziłam do mnie. Przygryzając i ssając ją doprowadzał mnie do szaleństwa. Nagle podwinął moją sukienkę i zaczął całować mój brzuch. Schodził niżej pocałunkami. Podniecenie we mnie rosło, ale kiedy próbował powoli ściągnąć ze mnie rajtuzy i majtki, ocknęłam się.
- Zac nie! - zakryłam się szybko sukienką.
- O co ci chodzi? - usłyszałam oburzony głos.
Usiadłam i wsadziłam kosmyk włosów za ucho.
- Nie jestem jeszcze gotowa - powiedziałam, prawie szepcąc.
- Laura - westchnął. - Jesteśmy ze sobą już dwa lata, myślę, że to już czas.
- Ja wiem, ale... - przełknęłam ślinę - nie tutaj, no wiesz...
- Dobra, nie tłumacz się. Rozumiem - podszedł do mnie i złożyL delikatny pocałunek na moich ustach.
         Wracaliśmy do uniwersytetu, kiedy ludzie zaczęli wychodzić z budynku. Oznaczało to koniec imprezy, na szczęście. Pomyślałam, że w tym tłumie może znajdę Kris, więc zaczęłam przedzierać się przez pijanych znajomych w poszukiwaniu jej. Wreszcie zobaczyłam czerwoną sukienkę, bez której bym jej w ogóle nie poznała. Zataczała się, a jej włosy wykręcały się na wszystkie strony. Podeszłam do niej jak najszybciej, wzięłam pod rękę i wyprowadziłam z tłumu.
- Kristen? -zapytałam niepewnie.
Jej głowa zwisała na dół i musiałam ją podtrzymywać, żeby nie upadła. Odpowiedzią było ciche mruknięcie.
- Nie wiem co brałaś Kris, ale nie myśl, że ujdzie ci to na sucho - powiedziałam surowo. - Patrz jak wyglądasz!
- Laura - powiedziała bardzo nie wyraźnie i podniosła głowę, tak że mogłam zobaczyć jej wielkie źrenice.
-Kris - wytrzeszczyłam oczy.
Patrzyłam na nią przez chwilę w milczeniu, nieruchoma. Gdy się ocknęłam wzięłam ją pod pachę i zaprowadziłam ją do samochodu.
         Wepchnęłam ją na chama na miejsce pasażera i zapięłam jej pasy. Gdy to skończyłam, okrążyłam samochód i usiadłam przy kierownicy. Wiedziałam, że nie powinnam kierować. Piłam alkohol, ale to była tylko odrobinka. Spojrzałam na Kristen. Musiałam jechać.
         Odpaliłam szybko auto i ruszyłam w kierunku mojego domu. Starałam się jechać najostrożniej jak tylko mogłam. Nawet nie zauważyłam, kiedy byłyśmy na miejscu. Wyszłam szybko z samochodu i podeszłam do Kristen. Odpięłam ją i pomogłam jej wysiąść, trzymając ją stabilnie.
          Doszłyśmy do domu. Z trudem wyjęłam klucze od mieszkania, którymi po chwili otworzyłam frontowe drzwi. Weszłyśmy do środka i szybko zaprowadziłam Kristen do mojego pokoju. Usadowiłam ją na łóżku.
- Kris, musisz się rozebrać.
Cichy pomruk.
- Kris, słyszysz mnie?
Dalej żadnej odpowiedzi.
- Cholera jasna - mruknęłam i kucnęłam przed nią.
Wzięłam głęboki oddech i powoli rozpięłam jej rozporek. Starałam się bardzo ostrożnie ściągnąć z niej spodnie. Poszło nawet łatwo. Potem uniosłam jej ręce, na szczęście miała siłę by je sama przytrzymać, i zdjęłam bluzkę. Odetchnęłam z ulgą. Podeszłam do szafki i wyciągnęłam dwie koszule nocne i jedną podałam Kris.
- Idę się przebrać - powiedziałam wolno na wszelki wypadek. - Jak przyjdę masz już być przebrana.
Poszłam do łazienki z nadzieją, że tym razem mnie posłucha.
          Przebrałam się, umyłam zęby i wyszłam z łazienki, zawiązując włosy w kok. Gdy otworzyłam drzwi, zobaczyłam Kristen w piżamie siedzącą na łóżku z opuszczoną głową. Posłuchała. Podeszłam do niej i pomogłam położyć się do łóżka. Nie poszło tak źle. Dałam jej całusa w czoło i przykryłam ją kołdrą. Chociaż byłam na nią cholernie zła i tak ją kochałam. Jak siostrę.
         Po chwili wstałam i po cichu wyszłam z pokoju. Wzięłam z szafy w salonie koc i położyłam się na kanapie. Nie zauważyłam nawet kiedy, pogrążyłam się w głębokim śnie.

-----------------------------

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

czwartek, 1 maja 2014

WAŻNE!!!

SZUKAM OSOBY, KTÓRA POMOGŁABY MI Z WYGLĄDEM TEGO BLOGA (TŁO ITD.)
JEŚLI KTOŚ Z WAS MA DOBRE SERDUSZKO WYŚLIJCIE MI WIADOMOŚĆ NA MOJEGO TWITTTERA!!!!

DZIĘKUJĘ 

@naciaal

czwartek, 24 kwietnia 2014

I "Seriously?"

         Ostatni raz przejrzałam się w lustrze. Westchnęłam. Ta błękitna sukienka nie była w moim stylu. Przyznaję, że jest śliczna, ale eksponuje moje cycki i tyłek - to mi właśnie w niej przeszkadza. Jestem skromną osobą i ubieram się normalnie, jak zwykła przeciętna nastolatka, ale moja przyjaciółka Kristen ma inne zdanie na temat mojego stylu i to właśnie ona zawsze pomaga mi się ubrać na ważne okazje. Tak, pomaga to mało powiedziane. Ja nie mam nic do gadania.
         Falbany sukienki ślicznie spływały po moich biodrach. Może jednak nie jest taka zła. Spojrzałam na zegarek. Za 15 minut musiałam wyjść. Poszłam do łazienki i poprawiłam makijaż i fryzurę.  Spięłam kilka loków z przodu do tyłu, zostawiając jeden kosmyk na miejsu. Podkreśliłam oczy czarną kreską na powiece. Nie było tak źle. Jedyne co mi przeszkadzało to małe wypryski na nosie, ale nie mogłam nic z tym zrobić, bo nie używałam korektorów, podkładów i tych innych świństw.
         Usłyszałam pukanie do drzwi.
         Podbiegłam jak najszybciej mogłam, by je otworzyć albo raczej uratować przed utratą klamki. Gdy dosyć niechętnie udostępniłam wejście do mojego domu tej podjaranej, pełnej energii osóbce, od razu tego pożałowałam. Przez prawie dwadzieścia sekund nie mogłam oddychać. Chociaż mogłam się do tego przyzwyczaić. Codzienne braki tlenu przez prawie 7 lat to powinna już być drobnostka.
         Gdy już wyswobodziłam się z uścisku Kristen, otworzyłam szeroko buzię napawając się jej wyglądem. Nie pierwszy raz widziałam ją taką wystrojoną, ale dzisiaj naprawdę dała czadu. Czerwona sukienka pięknie wyróżniała jej atuty. Chociaż była prosta i bez żadnych falbanek czy dodatków wyglądała oszałamiająco. Do tego ten delikatny makijaż z podkreślonymi czerwonymi ustami i ten piękny, nadzwyczajny kok.
- Hejka! Ale się jaram. Chyba dwie godziny spędziłam na wyszykowanie się. A ty? Też chyba dużo, bo naprawdę... Laura wszystko w porządku? - spojrzała na mnie z troską. Po chwili zorientowałam się, że dalej pochłaniam jej piękno z otwartymi ustami.
- Oh, tak, oczywiście - zamrugałam szybko oczami przywracając się do rzeczywistości. - Tylko nie mogę się na ciebie napatrzeć. Wyglądasz oszałamiająco i do tego bardzo sexy.
- Dzięki - podziękowała bez entuzjazmu. - Ehm... no to co idziemy?
- Tak, tak.
         Zamknęłam drzwi na klucz i podbiegłam do Kristen, która już pędziła do mojego samochodu.
- Co się tak śpieszysz? - zachichotałam, ale chyba jej nie było do śmiechu, bo nie odezwała się słowem tylko otworzyła drzwi i usiadła na miejscu pasażera. Zastanawiając się dlaczego się tak zachowuje, obeszłam auto i usiadłam za kierownicą. Odpaliłam auto i ruszyłam.
         Przez połowę drogi nie odzywałyśmy się do siebie. Czułam się z tym dziwnie, ponieważ Kristen nigdy jadaczka się nie zamykała.
- Jak myślisz z kim dzisiaj prześpi się Katy? - otworzyłam oczy, ze zdziwienia. Ona się wreszcie odezwała!
- Eee... nie wiem. A kogo już zaliczyła?
- Bron, John, Nat, Luc i Ryan.
- Ostro, a ten Nat to?
- No, Natan- prychnęła. - Zalicza wszystkie. Startuje do mnie, ale ja mu się nie dam.
- Podoba ci się - uśmiech pojawił się na mojej twarzy.
- Tak, oczywiście. Nie mam co robić tylko kochać się w męskiej dziwce.
- OK, OK - zaśmiałam się. - To kogo obstawiasz?
- Marco Keap. Dostawiała się do niego ostatnio.
- Ja myślę, że dzisiaj jej ofiarą będzie Dawson.
- Bruce Dawson? Przecież on ma dziewczynę i nie jest na tyle głupi, żeby się z nią puszczać!
- Nigdy nic nie wiadomo - uśmiechnęłam się. Katy często podrywa zajętych. Lubi psuć związki. O nie, nie...
         Zakaszlałam, czując okropny zapach i odrywając się od okropnej myśli. Odwróciłam głowę i zobaczyłam jak Kristen pali papierosa.
- Ile razy mam ci powtarzać, że u mnie w samochodzie nie ma palenia?
- Skarbie, to jest baardzo sexy - wskazała głową wpatrujących się w nią pożądanie chłopaków. Powstrzymałam odruch wymiotny.
- Powoli zachowujesz się jak Katy.
- O nie, nie - Kristen wyprostowała się i poprawiła w siedzeniu.
          Nie odpowiedziałam nic, tylko zaczęłam szukać wolnego miejsca na parkingu uniwersytetu. Jedyne wolne miejsce znalazłam koło czerwonego Porshe Katy. Miałam ochotę zarysować jej tę maskę, ale powstrzymałam się od zrobienia tego. Zaparkowałam jak przystało na normalnego człowieka i wzięłam głęboki wdech, od razu tego żałując. Poczułam dym w moim ustach. Znowu zakaszlałam. Ogarnęłam się, nie zwracając uwagi na Kristen, która ze spokojem paliła końcówkę papierosa. Cisza, w której się znajdowałyśmy przypomniały mi o czymś.
- Czemu dzisiaj się tak dziwnie zachowywałaś?
- Co? - spojrzała na mnie zdezorientowana.
- Nie udawaj. Dzisiaj jak powiedziałam, że wyglądasz oszołamiająco.
-Oh, nic takiego – zaczęła odpinać już pasy, ale złapałam ją za rękę powstrzymując ją.
- Kristen? Mi możesz powiedzieć – spojrzałam na nią smutnym wzrokiem, mając nadzieję, że mi się zwierzy.
- Nie lubię jak ktoś prawi mi komplementy?
- Serio? – zmarszczyłam brwi.
- Tak, serio. A teraz raczysz mnie puścić? – spojrzała na mnie ostrym wzrokiem. Zachichotałam odrywając rękę od jej ręki i odpięłam pasy. Wyszłam z samochodu. Już stąd można było poczuć zapach alkoholu i papierosów i oczywiście usłyszeć głośną muzykę. Wzdrygnęłam się na samą myśl, że będzie tam tak jak w burdelu. Nie myliłam się. Gdy weszłyśmy z Kristen do środka szkoły, mogłyśmy jedynie zauważyć ocierających się o siebie dziko ludzi popijających alkohol i palących papierosy. Powstrzymałam odruch wymiotny.
- Idziesz zatańczyć?
- Jeśli masz dla mnie maskę, żebym nie czuła tego smrodu – chętnie – spojrzałam na Kristen uśmiechającą się od ucha do ucha. – I co cię tak śmieszy?
- Po pierwsze twój wstręt do papierosów jest kochany – zaśmiała się szczypiąc mnie w nos, na co szybko odskoczyłam pocierając go. – A po drugie miałam racje. Katy już obściskuje się z Keap’em.
Spojrzałam w głąb tłumu. Nie trudno było ją zauważyć.  Najbardziej ocierająca się o siebie para imprezy. Kolejny odruch. Chyba powinnam iść z tym do lekarza.
- To co idziesz? – nie zdążyłam nawet odpowiedzieć Kristen już ciągnęła mnie w głąb pijanych, na nieszczęście, znanych mi ludzi.
Przechodząc poczułam kilka razy jak ktoś łapie mnie za tyłek, ociera się o mnie i łapie za cycki. To była najokropniejsza rzecz jaką kiedykolwiek przeżyłam. Czułam się jak wśród ślimaków.
- Fuuu – powiedziała marszcząc twarz z obrzydzenia.
- Nie narzekaj – Kristen już tańczyła przede mną. – Nie byłaś nidy na imprezie?
- Jakoś nie przepadam.
Śmiejąc się, załapała mnie za ręce próbując przekonać moje ciało do jakiegokolwiek ruchu. Po jakiś 5 minutach udało jej się to.
Potańczyłam chwilę z moją kochaną dzikuską i poszłyśmy się czegoś napić. Wzięłam sobie słabego drinka, a moja towarzyszka nie mogła sobie oszczędzić i wzięła czystą wódkę. Usiadłyśmy na wolnej ławce, popijając alkohol i rozmawiając. W trakcie naszej 20-minutowej rozmowy Kristen zdążyła wypić z 5 szklanek wódki. Była już dosyć pijana, żebym nie rozumiała jej słów. Na moje szczęście ktoś objął mnie od tyłu, przerywając bełkoty mojej przyjaciółki.
- Witam piękną – usłyszałam mruczący głos na mojej szyi.
Odruchowo odwróciłam się w stronę mojego wybawcy i zobaczyłam Zac’a. Przygwoździł swoje usta do moich, całując mnie czule.

---------------------

CZYTASZ = KOMENTUJESZ

UWAGA!

BLOG JEST JESZCZE W TRAKCIE TWORZENIA!!!

------------------------------------------------------------

twitter: @naciaal

BOHATEROWIE

Laura Meen


Benjamin Melago


Kristen Jawson

Zac Vert

Katy Innoc

Natan Chest





------------------------------------------------------------------------

Bohaterowie będą dodawani w trakcie wydarzeń.