środa, 9 lipca 2014

III "Darling?"

          Obudził mnie jakiś huk, jakby coś bardzo ciężkiego spadło na podłogę. Niechętnie odkryłam się i oparłam rękoma, tak, że mój tułów nie dotykał kanapy. Wzięłam głęboki wdech, powstrzymując się przed wstaniem. Było mi zimno i nie miałam zamiaru wygrzebywać się z tego ciepłego miejsca. Trzask. Westchnęłam i powoli zsunęłam powoli nogi na ziemię. Wstałam i ruszyłam w stronę, skąd wydobywał się dźwięk. Doprowadziło mnie to do kuchni, gdzie ujrzałam Kristen, pootwierane szafki i ich zawartości na podłodze.
- Mogę wiedzieć, co do cholery tu się stało?
- Szukam czegoś do zjedzenia - spojrzała na mnie pustym wzrokiem.
- Nie wytrzeźwiałaś jeszcze - zauważyłam. - A to, że jesteś głodna, nie upoważnia cię do rozwalania mi kuchni.
- Przepraszam - burknęła i usiadła na drewnianym, wyblakłym krześle. - Zrobisz mi jajecznicę?
Kiwnęłam potwierdzająco głową i schyliłam się, by posprzątać ten bałagan. Gdy odłożyłam wszystko na miejsce, wyciągnęłam patelnię, którą położyłam na kuchence, i potrzebne produkty. Włączyłam ogień, nalałam oleju i czekałam, aż naczynie się nagrzeje. Potem nabiłam cztery jajka, dodałam przyprawy i wymieszałam wszystko. Wreszcie gotowe jedzenie nałożyłam na talerze i położyłam je na stole.
- Smacznego - uśmiechnęłam się i usiadłam na przeciwko Kris.
Jadłyśmy w ciszy. Zastanawiałam się przez cały czas czy zapytać się jej co się wczoraj z nią działo. Powstrzymywałam się przed tym, wpychając do ust widelec pełny kawałkami jajka.
          Kiedy zjadłyśmy, wzięłam talerze i wsadziłam do zlewu. Powróciłam na swoje miejsce i spojrzałam an Kristen. A co jeśli an mnie naskoczy? Nie byłby to pierwszy raz. Nienawidziłam, kiedy miała do mnie pretensję, że zachowuję się jak jej matka. Nie rozumiała, że się o nią boję.
          Wzięłam głęboki wdech.
- Kris, nie chcę, żebyś zrozumiała mnie źle, ale... - westchnęłam - chciałabym wiedzieć co się działo z tobą wczoraj. Tak nagle zniknęłaś i bardzo się o ciebie martwiłam.
- Nie pamiętam - wybełkotała, a ja spojrzałam na nią szeroko otwartymi oczami.
- Przepraszam, co? Nie pamiętasz co brałaś,z kim i gdzie?
- Nie no, pamiętam, że Natan do mnie podszedł, zabrał do toalety i coś mi dał do spróbowania, a potem - wydęła usta do przodu - bum. Nic nie pamiętałam.
- Czyli wzięłaś jakiś narkotyk?! - czułam i gorąc w całym ciele. Jak ona mogła być tak głupia?
- Spokojnie, ufam mu - mruknęła.
- Ufasz mu?! Miałaś może cztery razy z nim do czynienia! Do tego mówiłaś, że cię denerwował ciągłym podrywaniem... Jak mogłaś być taka głupia?
Spojrzałam na nią z troską, ciężko oddychając. Może byłam za ostra, ale nie mogłam już nieść jej nieodpowiedzialności. Przecież to mogły być jakieś tabletki gwałtu czy może nawet coś gorszego! Ta dziewczyna nie ma naprawdę zdrowego rozsądku.
- Po pierwsze, powiedziałam ci już, że mu ufam, a po drugie - zacisnęła szczękę - jestem już dorosła i mogę robić to co chcę. Nie jesteś moją matką.
- Oczywiście, że nie jestem twoją matką - oblizałam wargi - ale jesteś dla mnie jak siostra i się o ciebie troszczę. Rozumiem, życie studentki: imprezowanie, picie, dragi, ale z umiarem. Gdyby nie ja to byś pewnie tam została.
- Okej, może przesadziłam, masz rację - westchnęła. - A teraz wybaczysz, ale chcę iść się umyć i ogarnąć.
          Kiedy wyszła z pokoju, podeszłam do zlewu i zaczęłam myć naczynia. Myślami byłam na wczorajszym zdarzeniu, kiedy Zac próbował ze mną to zrobić. Założę się, że prawie każda dziewczyna ze studiów już zaliczyła swój pierwszy raz. Tylko ja bałam się zaryzykować. Mam już 20 lat, muszę wreszcie to zrobić.
          Wsadziłam ostatni talerz do szafki nad zlewem i wytarłam ręce małym ręcznikiem. Oparłam się o blat, zastanawiając się czy się z nim umówić, czy zrobić mu niespodziankę. Namyślałam się dosyć długo, aż wreszcie do pokoju weszła Kristen - ubrana i umalowana.
- Użyłam twoich kosmetyków. Mam nadzieję, że nie będziesz zła - mruknęła i usiadła przy stole.
- Nie, oczywiście, że nie - spojrzałam na nią, przygryzając wargę. - Kris, musisz mi pomóc.
Westchnęłam i usiadłam naprzeciwko niej. Bawiłam się przez moment swoimi palcami. Nigdy nie poruszałam z nią tematów o moim dziewictwie. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki wdech.
- Chcę dzisiaj stracić dziewictwo.
- Żartujesz? - zaśmiała się. -  Laura Meen chce wreszcie pieprzyć się z facetem? Brawo!
- Nie pieprzyć, to brzmi ohydnie - wzdrygnęłam się. - No, ale nie ważne. Zastanawiam się czy zrobić mu niespodziankę, czy lepiej do niego zadzwonić i się umówić. Nie na seks, ale ogólnie. Wiesz co, to wychodzi an to samo. I tak byłaby niespodzianka. To może lepiej zadzwonię.
- Spokojnie. Za bardzo się przejmujesz - zaśmiała się, chyba dalej nie wierząc w to co chcę zrobić. - Możesz mu zrobić niespodziankę. Pożyczę ci moją sexy bieliznę i jazda - zamruczała jak lew.
- Jesteś niemożliwa - zaśmiałam się. - Zadzwoń do niego, żeby się upewnić czy na pewno jest w domu.
          Kristen zadzwoniła do Zac'a z zapytaniem czy mogłaby przyjść do niego pożyczyć notatki z lekcji, gdyż nie chciało jej się zapisać. Powiedział, że będzie dostępny za półtora godziny. W tym czasie ubrałam się (ubrałam swoją bieliznę) i umalowałam. Kris namawiała mnie, żebym zrobiła z siebie boginię seksu, ale postanowiłam nie ryzykować.
          Podjechałam pod jego dom, który kupił mu tata, dyrektor dużej firmy handlowej. Nie lubiłam za bardzo jak Zac przechwalał się kasą. Te jego drogie prezenty i samochody mnie denerwowały, ale to była jego tylko jedna wada. Był kochany, wyrozumiały no i przystojny, seksowny. Czego więcej potrzebowałam? Zachichotałam na tę myśl.
          Wysiadłam z mojego auta i podeszłam pod jego drzwi. Nie byłam tu pierwszy raz, ale myśl, że mam zaraz stać się napaloną tygrysicą, dołowała mnie. Stałam tak pod drzwiami około pięciu minut, zastanawiając się czy jednak nie powinnam się wycofać. Tak naprawdę przerażała mnie myśl o straceniu dziewictwa. Nie chciałam tego, ale z drugiej strony ufałam Zac'owi, że będzie delikatny i nie zrobi mi krzywdy.
          Nagle drzwi się otworzyły i ujrzałam w nich Zac'a.
- Och, Laura. Nie mówiłaś nic, że przyjedziesz - uśmiechnął się zaskoczony.
- Ja.. um... mogę wejść? - spojrzałam na niego trochę zdenerwowana.
- Jasne - odsunął się bym przeszła i rozejrzał się jakby kogoś szukał.
- Byłeś z kimś umówiony? - weszłam do jego domu i spojrzałam na niego z uniesionymi brwiami. - Kris nie przyjdzie, po prostu chciałam się dowiedzieć czy będziesz w domu.
- Nie, nie to nie Kristen - zmarszczył brwi, dalej kogoś wyszukując. - A nie, pfu, tak Kris - zaśmiał się nerwowo.
Zmarszczyłam brwi. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Usiadłam na kanapie, patrząc na Zac'a z niepokojem. Zamknął drzwi na zamek i usiadł koło mnie.
- Przepraszam - westchnął. - Dziwnie się zachowałem wiem, ale nie musisz się niepokoić.
Ujął moje ręce i spojrzał mi w oczy. Zastanawiałam się czy zrobić to teraz.
- Chcę z tobą spędzić czas - uśmiechnęłam się niepewnie.
- A gdzie? Tu czy chciałabyś może gdzieś wyjść?
- Dokładnie to - wzięłam głęboki wdech - w twojej sypialni.
- Przepraszam, co? - zapytał z uśmiechem.
- Och, wiesz co powiedziałam. Nie każ mi tego powtarzać.
- Jeśli sobie tego życzysz.
Niespodziewanie wstał i wziął mnie na ręce. Pisnęłam i zaczęłam się śmiać, kiedy prowadził mnie do sypialni po schodach. Z trudem otworzył drzwi, a kiedy już weszliśmy położył mnie na łóżku. Myślałam, że od razu przejdzie do rzeczy, ale on kazał mi czekać. Zasunął żaluzję, co spowodowało, że do pokoju wdzierały się pojedyncze promienie słońca.
          Ku mojemu zaskoczeniu, Zac stanął przede mną i zaczął robić striptiz! Ściągnął swoją koszulkę jak jakaś gwiazda porno, a potem zaczął wywijać nią jak kowboj. Zaczęłam się śmiać. Po chwili został w samych bokserkach i pochylił podszedł do mnie i złożył pocałunek na moich ustach.
          Przyciągnęłam go do siebie, tak, że obydwoje leżeliśmy na łóżku. Zac zaczął schodzić pocałunkami na moją szyję. Jęknęłam z przyjemności. Wiedziałam już, że tego chcę. Zaczęłam kręcić biodrami, żeby pokazać mu, że chcę tego jak najprędzej. Uśmiechnął się tylko i zaczął ściągać mi koszulkę. Pomogłam mu to zrobić. Kiedy zostałam w samym staniku, zaczął całować moją górną część piersi. Nie wystarczało mi to, więc odsunęłam go na moment i odpięłam stanik, by dać mu większy dostęp. Wywołało to u niego pożądający uśmieszek. Położyłam się na łóżku i pozwoliłam mu pieścić moje piersi. Ssał je i masował, przez co jęczałam. Kiedy skończył swoje pieszczoty zaczął całować mój brzuch, schodząc niżej. Jęknęłam i zamknęłam oczy kiedy odpinał mi spodnie.
- Kochanie, nie wiem po co zamknąłeś drzwi, przecież wiedziałeś, że... och.
Otworzyłam szeroko oczy. W drzwiach stała Katy, patrząc na nas z otwartą buzią. Szybko założyłam stanik i koszulkę, dalej nie mogąc otrząsnąć się z tego szoku. Kochanie? Niemożliwe, żeby nazwała mojego chłopaka kochaniem. Wstałam i spojrzałam na Zac'a.
- Czy ja dobrze usłyszałam?
- Laura, to nie tak - westchnął. - Wszystko ci wytłumaczę.
- Ja wiem co tu się dzieje. Nie dawałam ci tego co chciałeś, więc zadowalałeś się nią. Jasne, świetnie - pokręciłam głową z niedowierzaniem i ruszyłam w stronę drzwi. - Możesz mnie przepuścić?
Katy przesunęła się, a ja bez słowa wyszłam z pokoju. Chciałam płakać, chciałam tak cholernie płakać. Zdenerwował mnie, oczywiście, ale dalej przecież go kocham. Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam pewniejszym krokiem do wyjścia. Gdy zeszłam po schodach, usłyszałam ich kłótnię.
- Jak ty tutaj weszłaś?!
- Przecież miałam klucz, już nie pamiętasz, że mi o dałeś?!
- Po prostu nie wierzę!
- Ja chyba powinnam nie wierzyć! Miałeś z nią zerwać, a nagle się do niej dobierasz?!
- Sama się na mnie rzuciła!
Nie chciałam słuchać reszty. I tak wiedziałam jak to się skończy: wszystko zrzuci na mnie. Wyszłam pośpiesznie z domu i weszłam do auta. Odpaliłam je i ruszyłam. Nie zważałam na to czy przekraczam prędkość, czy nie. Liczyły się tylko łzy na moich policzkach.

------------------------------

CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Witam!
Przepraszam, że tak długo nie było rozdziały, ale była szkoła i musiałam się skupić na poprawianiu stopni. A potem zaczęły się wakacje i częste nieobecności w domu i brak dostępu do komputera.
Mam nadzieję, że mi wybaczycie :)

1 komentarz: