Obudził mnie jakiś huk, jakby coś bardzo ciężkiego spadło na podłogę. Niechętnie odkryłam się i oparłam rękoma, tak, że mój tułów nie dotykał kanapy. Wzięłam głęboki wdech, powstrzymując się przed wstaniem. Było mi zimno i nie miałam zamiaru wygrzebywać się z tego ciepłego miejsca. Trzask. Westchnęłam i powoli zsunęłam powoli nogi na ziemię. Wstałam i ruszyłam w stronę, skąd wydobywał się dźwięk. Doprowadziło mnie to do kuchni, gdzie ujrzałam Kristen, pootwierane szafki i ich zawartości na podłodze.
- Mogę wiedzieć, co do cholery tu się stało?
- Szukam czegoś do zjedzenia - spojrzała na mnie pustym wzrokiem.
- Nie wytrzeźwiałaś jeszcze - zauważyłam. - A to, że jesteś głodna, nie upoważnia cię do rozwalania mi kuchni.
- Przepraszam - burknęła i usiadła na drewnianym, wyblakłym krześle. - Zrobisz mi jajecznicę?
Kiwnęłam potwierdzająco głową i schyliłam się, by posprzątać ten bałagan. Gdy odłożyłam wszystko na miejsce, wyciągnęłam patelnię, którą położyłam na kuchence, i potrzebne produkty. Włączyłam ogień, nalałam oleju i czekałam, aż naczynie się nagrzeje. Potem nabiłam cztery jajka, dodałam przyprawy i wymieszałam wszystko. Wreszcie gotowe jedzenie nałożyłam na talerze i położyłam je na stole.
- Smacznego - uśmiechnęłam się i usiadłam na przeciwko Kris.
Jadłyśmy w ciszy. Zastanawiałam się przez cały czas czy zapytać się jej co się wczoraj z nią działo. Powstrzymywałam się przed tym, wpychając do ust widelec pełny kawałkami jajka.
Kiedy zjadłyśmy, wzięłam talerze i wsadziłam do zlewu. Powróciłam na swoje miejsce i spojrzałam an Kristen. A co jeśli an mnie naskoczy? Nie byłby to pierwszy raz. Nienawidziłam, kiedy miała do mnie pretensję, że zachowuję się jak jej matka. Nie rozumiała, że się o nią boję.
Wzięłam głęboki wdech.
- Kris, nie chcę, żebyś zrozumiała mnie źle, ale... - westchnęłam - chciałabym wiedzieć co się działo z tobą wczoraj. Tak nagle zniknęłaś i bardzo się o ciebie martwiłam.
- Nie pamiętam - wybełkotała, a ja spojrzałam na nią szeroko otwartymi oczami.
- Przepraszam, co? Nie pamiętasz co brałaś,z kim i gdzie?
- Nie no, pamiętam, że Natan do mnie podszedł, zabrał do toalety i coś mi dał do spróbowania, a potem - wydęła usta do przodu - bum. Nic nie pamiętałam.
- Czyli wzięłaś jakiś narkotyk?! - czułam i gorąc w całym ciele. Jak ona mogła być tak głupia?
- Spokojnie, ufam mu - mruknęła.
- Ufasz mu?! Miałaś może cztery razy z nim do czynienia! Do tego mówiłaś, że cię denerwował ciągłym podrywaniem... Jak mogłaś być taka głupia?
Spojrzałam na nią z troską, ciężko oddychając. Może byłam za ostra, ale nie mogłam już nieść jej nieodpowiedzialności. Przecież to mogły być jakieś tabletki gwałtu czy może nawet coś gorszego! Ta dziewczyna nie ma naprawdę zdrowego rozsądku.
- Po pierwsze, powiedziałam ci już, że mu ufam, a po drugie - zacisnęła szczękę - jestem już dorosła i mogę robić to co chcę. Nie jesteś moją matką.
- Oczywiście, że nie jestem twoją matką - oblizałam wargi - ale jesteś dla mnie jak siostra i się o ciebie troszczę. Rozumiem, życie studentki: imprezowanie, picie, dragi, ale z umiarem. Gdyby nie ja to byś pewnie tam została.
- Okej, może przesadziłam, masz rację - westchnęła. - A teraz wybaczysz, ale chcę iść się umyć i ogarnąć.
Kiedy wyszła z pokoju, podeszłam do zlewu i zaczęłam myć naczynia. Myślami byłam na wczorajszym zdarzeniu, kiedy Zac próbował ze mną to zrobić. Założę się, że prawie każda dziewczyna ze studiów już zaliczyła swój pierwszy raz. Tylko ja bałam się zaryzykować. Mam już 20 lat, muszę wreszcie to zrobić.
Wsadziłam ostatni talerz do szafki nad zlewem i wytarłam ręce małym ręcznikiem. Oparłam się o blat, zastanawiając się czy się z nim umówić, czy zrobić mu niespodziankę. Namyślałam się dosyć długo, aż wreszcie do pokoju weszła Kristen - ubrana i umalowana.
- Użyłam twoich kosmetyków. Mam nadzieję, że nie będziesz zła - mruknęła i usiadła przy stole.
- Nie, oczywiście, że nie - spojrzałam na nią, przygryzając wargę. - Kris, musisz mi pomóc.
Westchnęłam i usiadłam naprzeciwko niej. Bawiłam się przez moment swoimi palcami. Nigdy nie poruszałam z nią tematów o moim dziewictwie. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki wdech.
- Chcę dzisiaj stracić dziewictwo.
- Żartujesz? - zaśmiała się. - Laura Meen chce wreszcie pieprzyć się z facetem? Brawo!
- Nie pieprzyć, to brzmi ohydnie - wzdrygnęłam się. - No, ale nie ważne. Zastanawiam się czy zrobić mu niespodziankę, czy lepiej do niego zadzwonić i się umówić. Nie na seks, ale ogólnie. Wiesz co, to wychodzi an to samo. I tak byłaby niespodzianka. To może lepiej zadzwonię.
- Spokojnie. Za bardzo się przejmujesz - zaśmiała się, chyba dalej nie wierząc w to co chcę zrobić. - Możesz mu zrobić niespodziankę. Pożyczę ci moją sexy bieliznę i jazda - zamruczała jak lew.
- Jesteś niemożliwa - zaśmiałam się. - Zadzwoń do niego, żeby się upewnić czy na pewno jest w domu.
Kristen zadzwoniła do Zac'a z zapytaniem czy mogłaby przyjść do niego pożyczyć notatki z lekcji, gdyż nie chciało jej się zapisać. Powiedział, że będzie dostępny za półtora godziny. W tym czasie ubrałam się (ubrałam swoją bieliznę) i umalowałam. Kris namawiała mnie, żebym zrobiła z siebie boginię seksu, ale postanowiłam nie ryzykować.
Podjechałam pod jego dom, który kupił mu tata, dyrektor dużej firmy handlowej. Nie lubiłam za bardzo jak Zac przechwalał się kasą. Te jego drogie prezenty i samochody mnie denerwowały, ale to była jego tylko jedna wada. Był kochany, wyrozumiały no i przystojny, seksowny. Czego więcej potrzebowałam? Zachichotałam na tę myśl.
Wysiadłam z mojego auta i podeszłam pod jego drzwi. Nie byłam tu pierwszy raz, ale myśl, że mam zaraz stać się napaloną tygrysicą, dołowała mnie. Stałam tak pod drzwiami około pięciu minut, zastanawiając się czy jednak nie powinnam się wycofać. Tak naprawdę przerażała mnie myśl o straceniu dziewictwa. Nie chciałam tego, ale z drugiej strony ufałam Zac'owi, że będzie delikatny i nie zrobi mi krzywdy.
Nagle drzwi się otworzyły i ujrzałam w nich Zac'a.
- Och, Laura. Nie mówiłaś nic, że przyjedziesz - uśmiechnął się zaskoczony.
- Ja.. um... mogę wejść? - spojrzałam na niego trochę zdenerwowana.
- Jasne - odsunął się bym przeszła i rozejrzał się jakby kogoś szukał.
- Byłeś z kimś umówiony? - weszłam do jego domu i spojrzałam na niego z uniesionymi brwiami. - Kris nie przyjdzie, po prostu chciałam się dowiedzieć czy będziesz w domu.
- Nie, nie to nie Kristen - zmarszczył brwi, dalej kogoś wyszukując. - A nie, pfu, tak Kris - zaśmiał się nerwowo.
Zmarszczyłam brwi. Nie wiedziałam o co mu chodzi. Usiadłam na kanapie, patrząc na Zac'a z niepokojem. Zamknął drzwi na zamek i usiadł koło mnie.
- Przepraszam - westchnął. - Dziwnie się zachowałem wiem, ale nie musisz się niepokoić.
Ujął moje ręce i spojrzał mi w oczy. Zastanawiałam się czy zrobić to teraz.
- Chcę z tobą spędzić czas - uśmiechnęłam się niepewnie.
- A gdzie? Tu czy chciałabyś może gdzieś wyjść?
- Dokładnie to - wzięłam głęboki wdech - w twojej sypialni.
- Przepraszam, co? - zapytał z uśmiechem.
- Och, wiesz co powiedziałam. Nie każ mi tego powtarzać.
- Jeśli sobie tego życzysz.
Niespodziewanie wstał i wziął mnie na ręce. Pisnęłam i zaczęłam się śmiać, kiedy prowadził mnie do sypialni po schodach. Z trudem otworzył drzwi, a kiedy już weszliśmy położył mnie na łóżku. Myślałam, że od razu przejdzie do rzeczy, ale on kazał mi czekać. Zasunął żaluzję, co spowodowało, że do pokoju wdzierały się pojedyncze promienie słońca.
Ku mojemu zaskoczeniu, Zac stanął przede mną i zaczął robić striptiz! Ściągnął swoją koszulkę jak jakaś gwiazda porno, a potem zaczął wywijać nią jak kowboj. Zaczęłam się śmiać. Po chwili został w samych bokserkach i pochylił podszedł do mnie i złożył pocałunek na moich ustach.
Przyciągnęłam go do siebie, tak, że obydwoje leżeliśmy na łóżku. Zac zaczął schodzić pocałunkami na moją szyję. Jęknęłam z przyjemności. Wiedziałam już, że tego chcę. Zaczęłam kręcić biodrami, żeby pokazać mu, że chcę tego jak najprędzej. Uśmiechnął się tylko i zaczął ściągać mi koszulkę. Pomogłam mu to zrobić. Kiedy zostałam w samym staniku, zaczął całować moją górną część piersi. Nie wystarczało mi to, więc odsunęłam go na moment i odpięłam stanik, by dać mu większy dostęp. Wywołało to u niego pożądający uśmieszek. Położyłam się na łóżku i pozwoliłam mu pieścić moje piersi. Ssał je i masował, przez co jęczałam. Kiedy skończył swoje pieszczoty zaczął całować mój brzuch, schodząc niżej. Jęknęłam i zamknęłam oczy kiedy odpinał mi spodnie.
- Kochanie, nie wiem po co zamknąłeś drzwi, przecież wiedziałeś, że... och.
Otworzyłam szeroko oczy. W drzwiach stała Katy, patrząc na nas z otwartą buzią. Szybko założyłam stanik i koszulkę, dalej nie mogąc otrząsnąć się z tego szoku. Kochanie? Niemożliwe, żeby nazwała mojego chłopaka kochaniem. Wstałam i spojrzałam na Zac'a.
- Czy ja dobrze usłyszałam?
- Laura, to nie tak - westchnął. - Wszystko ci wytłumaczę.
- Ja wiem co tu się dzieje. Nie dawałam ci tego co chciałeś, więc zadowalałeś się nią. Jasne, świetnie - pokręciłam głową z niedowierzaniem i ruszyłam w stronę drzwi. - Możesz mnie przepuścić?
Katy przesunęła się, a ja bez słowa wyszłam z pokoju. Chciałam płakać, chciałam tak cholernie płakać. Zdenerwował mnie, oczywiście, ale dalej przecież go kocham. Wzięłam głęboki wdech i ruszyłam pewniejszym krokiem do wyjścia. Gdy zeszłam po schodach, usłyszałam ich kłótnię.
- Jak ty tutaj weszłaś?!
- Przecież miałam klucz, już nie pamiętasz, że mi o dałeś?!
- Po prostu nie wierzę!
- Ja chyba powinnam nie wierzyć! Miałeś z nią zerwać, a nagle się do niej dobierasz?!
- Sama się na mnie rzuciła!
Nie chciałam słuchać reszty. I tak wiedziałam jak to się skończy: wszystko zrzuci na mnie. Wyszłam pośpiesznie z domu i weszłam do auta. Odpaliłam je i ruszyłam. Nie zważałam na to czy przekraczam prędkość, czy nie. Liczyły się tylko łzy na moich policzkach.
------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Witam!
Przepraszam, że tak długo nie było rozdziały, ale była szkoła i musiałam się skupić na poprawianiu stopni. A potem zaczęły się wakacje i częste nieobecności w domu i brak dostępu do komputera.
Mam nadzieję, że mi wybaczycie :)
love you like you want
środa, 9 lipca 2014
sobota, 17 maja 2014
II "I understand"
Gdy wreszcie odkleiliśmy się od siebie, spojrzałam w jego hipnotyzujące brązowe oczy.
- Zawsze jak mnie widzisz to się uśmiechasz - zaśmiał się.
- To przez oczy - pocałowałam go w policzek.
- Pójdziemy zatańczyć?
- Przed chwilą tańczyłam z Kris... - odwróciłam się, by na nią wskazać, ale jej tam nie było. -...ten. Gdzie ona jest?
- Spokojnie, nie panikuj. Pewnie poszła z kimś zatańczyć - Zac usiadł obok mnie i objął ramieniem.
- Ona wypiła za dużo, jest pijana. Nie chcę by zrobiła sobie krzywdę - jęknęłam spanikowana.
- Posłuchaj - poczułam jak ktoś bierze mnie za podbródek, a następnie zobaczyłam moje ulubione oczy. - Kris jest już dorosła, to jej sprawa co robi, gdzie i jak. Nie jesteś jej mamą, aby się o nią tak martwić - dał mi całusa w usta.
- Masz rację - westchnęłam. - Za dużo się martwię.
- Chodź, wyluzujesz - wziął mnie za rękę i wyprowadził na zewnątrz.
Chłodne powietrze od razu uderzyło mnie w twarz i przyniosło przyjemne ukojenie. Wzięłam głęboki oddech by napawać się tym zapachem natury. Zamknęłam oczy. Słyszałam śpiewy ptaków, szum powietrza i drzew. Było cudownie.
Nie zauważyłam, że doszłam już z Zaciem na tyły uniwersytetu.
- Przyjemnie, prawda? - wziął głęboki wdech.
Objęłam jego rękę i pocałowałam w ramię. Po chwili usiedliśmy na trawie i oglądaliśmy gwiazdy. Było naprawdę romantycznie. Nie chciałam, żeby zostało to popsute.
Przybliżyłam się do Zac'a tak, że objął mnie ramieniem, a ja oparłam z uśmiechem o niego głowę.
- Jak byłam mała lubiłam oglądać gwiazdy z rodzicami - uśmiechnęłam się, przypominając sobie te wspomnienia.
- Teraz my też tak możemy robić - poczułam usta Zac'a na moich.
Odwzajemniłam pocałunek z uczuciem. Nie zauważyłam kiedy Zac przewrócił mnie na plecy tak, że był nade mną. Jego pocałunki zeszły na moją szyję. Jęknęłam z przyjemności. Złapałam go za włosy i przytwierdziłam do mnie. Przygryzając i ssając ją doprowadzał mnie do szaleństwa. Nagle podwinął moją sukienkę i zaczął całować mój brzuch. Schodził niżej pocałunkami. Podniecenie we mnie rosło, ale kiedy próbował powoli ściągnąć ze mnie rajtuzy i majtki, ocknęłam się.
- Zac nie! - zakryłam się szybko sukienką.
- O co ci chodzi? - usłyszałam oburzony głos.
Usiadłam i wsadziłam kosmyk włosów za ucho.
- Nie jestem jeszcze gotowa - powiedziałam, prawie szepcąc.
- Laura - westchnął. - Jesteśmy ze sobą już dwa lata, myślę, że to już czas.
- Ja wiem, ale... - przełknęłam ślinę - nie tutaj, no wiesz...
- Dobra, nie tłumacz się. Rozumiem - podszedł do mnie i złożyL delikatny pocałunek na moich ustach.
Wracaliśmy do uniwersytetu, kiedy ludzie zaczęli wychodzić z budynku. Oznaczało to koniec imprezy, na szczęście. Pomyślałam, że w tym tłumie może znajdę Kris, więc zaczęłam przedzierać się przez pijanych znajomych w poszukiwaniu jej. Wreszcie zobaczyłam czerwoną sukienkę, bez której bym jej w ogóle nie poznała. Zataczała się, a jej włosy wykręcały się na wszystkie strony. Podeszłam do niej jak najszybciej, wzięłam pod rękę i wyprowadziłam z tłumu.
- Kristen? -zapytałam niepewnie.
Jej głowa zwisała na dół i musiałam ją podtrzymywać, żeby nie upadła. Odpowiedzią było ciche mruknięcie.
- Nie wiem co brałaś Kris, ale nie myśl, że ujdzie ci to na sucho - powiedziałam surowo. - Patrz jak wyglądasz!
- Laura - powiedziała bardzo nie wyraźnie i podniosła głowę, tak że mogłam zobaczyć jej wielkie źrenice.
-Kris - wytrzeszczyłam oczy.
Patrzyłam na nią przez chwilę w milczeniu, nieruchoma. Gdy się ocknęłam wzięłam ją pod pachę i zaprowadziłam ją do samochodu.
Wepchnęłam ją na chama na miejsce pasażera i zapięłam jej pasy. Gdy to skończyłam, okrążyłam samochód i usiadłam przy kierownicy. Wiedziałam, że nie powinnam kierować. Piłam alkohol, ale to była tylko odrobinka. Spojrzałam na Kristen. Musiałam jechać.
Odpaliłam szybko auto i ruszyłam w kierunku mojego domu. Starałam się jechać najostrożniej jak tylko mogłam. Nawet nie zauważyłam, kiedy byłyśmy na miejscu. Wyszłam szybko z samochodu i podeszłam do Kristen. Odpięłam ją i pomogłam jej wysiąść, trzymając ją stabilnie.
Doszłyśmy do domu. Z trudem wyjęłam klucze od mieszkania, którymi po chwili otworzyłam frontowe drzwi. Weszłyśmy do środka i szybko zaprowadziłam Kristen do mojego pokoju. Usadowiłam ją na łóżku.
- Kris, musisz się rozebrać.
Cichy pomruk.
- Kris, słyszysz mnie?
Dalej żadnej odpowiedzi.
- Cholera jasna - mruknęłam i kucnęłam przed nią.
Wzięłam głęboki oddech i powoli rozpięłam jej rozporek. Starałam się bardzo ostrożnie ściągnąć z niej spodnie. Poszło nawet łatwo. Potem uniosłam jej ręce, na szczęście miała siłę by je sama przytrzymać, i zdjęłam bluzkę. Odetchnęłam z ulgą. Podeszłam do szafki i wyciągnęłam dwie koszule nocne i jedną podałam Kris.
- Idę się przebrać - powiedziałam wolno na wszelki wypadek. - Jak przyjdę masz już być przebrana.
Poszłam do łazienki z nadzieją, że tym razem mnie posłucha.
Przebrałam się, umyłam zęby i wyszłam z łazienki, zawiązując włosy w kok. Gdy otworzyłam drzwi, zobaczyłam Kristen w piżamie siedzącą na łóżku z opuszczoną głową. Posłuchała. Podeszłam do niej i pomogłam położyć się do łóżka. Nie poszło tak źle. Dałam jej całusa w czoło i przykryłam ją kołdrą. Chociaż byłam na nią cholernie zła i tak ją kochałam. Jak siostrę.
Po chwili wstałam i po cichu wyszłam z pokoju. Wzięłam z szafy w salonie koc i położyłam się na kanapie. Nie zauważyłam nawet kiedy, pogrążyłam się w głębokim śnie.
-----------------------------
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
- Zawsze jak mnie widzisz to się uśmiechasz - zaśmiał się.
- To przez oczy - pocałowałam go w policzek.
- Pójdziemy zatańczyć?
- Przed chwilą tańczyłam z Kris... - odwróciłam się, by na nią wskazać, ale jej tam nie było. -...ten. Gdzie ona jest?
- Spokojnie, nie panikuj. Pewnie poszła z kimś zatańczyć - Zac usiadł obok mnie i objął ramieniem.
- Ona wypiła za dużo, jest pijana. Nie chcę by zrobiła sobie krzywdę - jęknęłam spanikowana.
- Posłuchaj - poczułam jak ktoś bierze mnie za podbródek, a następnie zobaczyłam moje ulubione oczy. - Kris jest już dorosła, to jej sprawa co robi, gdzie i jak. Nie jesteś jej mamą, aby się o nią tak martwić - dał mi całusa w usta.
- Masz rację - westchnęłam. - Za dużo się martwię.
- Chodź, wyluzujesz - wziął mnie za rękę i wyprowadził na zewnątrz.
Chłodne powietrze od razu uderzyło mnie w twarz i przyniosło przyjemne ukojenie. Wzięłam głęboki oddech by napawać się tym zapachem natury. Zamknęłam oczy. Słyszałam śpiewy ptaków, szum powietrza i drzew. Było cudownie.
Nie zauważyłam, że doszłam już z Zaciem na tyły uniwersytetu.
- Przyjemnie, prawda? - wziął głęboki wdech.
Objęłam jego rękę i pocałowałam w ramię. Po chwili usiedliśmy na trawie i oglądaliśmy gwiazdy. Było naprawdę romantycznie. Nie chciałam, żeby zostało to popsute.
Przybliżyłam się do Zac'a tak, że objął mnie ramieniem, a ja oparłam z uśmiechem o niego głowę.
- Jak byłam mała lubiłam oglądać gwiazdy z rodzicami - uśmiechnęłam się, przypominając sobie te wspomnienia.
- Teraz my też tak możemy robić - poczułam usta Zac'a na moich.
Odwzajemniłam pocałunek z uczuciem. Nie zauważyłam kiedy Zac przewrócił mnie na plecy tak, że był nade mną. Jego pocałunki zeszły na moją szyję. Jęknęłam z przyjemności. Złapałam go za włosy i przytwierdziłam do mnie. Przygryzając i ssając ją doprowadzał mnie do szaleństwa. Nagle podwinął moją sukienkę i zaczął całować mój brzuch. Schodził niżej pocałunkami. Podniecenie we mnie rosło, ale kiedy próbował powoli ściągnąć ze mnie rajtuzy i majtki, ocknęłam się.
- Zac nie! - zakryłam się szybko sukienką.
- O co ci chodzi? - usłyszałam oburzony głos.
Usiadłam i wsadziłam kosmyk włosów za ucho.
- Nie jestem jeszcze gotowa - powiedziałam, prawie szepcąc.
- Laura - westchnął. - Jesteśmy ze sobą już dwa lata, myślę, że to już czas.
- Ja wiem, ale... - przełknęłam ślinę - nie tutaj, no wiesz...
- Dobra, nie tłumacz się. Rozumiem - podszedł do mnie i złożyL delikatny pocałunek na moich ustach.
Wracaliśmy do uniwersytetu, kiedy ludzie zaczęli wychodzić z budynku. Oznaczało to koniec imprezy, na szczęście. Pomyślałam, że w tym tłumie może znajdę Kris, więc zaczęłam przedzierać się przez pijanych znajomych w poszukiwaniu jej. Wreszcie zobaczyłam czerwoną sukienkę, bez której bym jej w ogóle nie poznała. Zataczała się, a jej włosy wykręcały się na wszystkie strony. Podeszłam do niej jak najszybciej, wzięłam pod rękę i wyprowadziłam z tłumu.
- Kristen? -zapytałam niepewnie.
Jej głowa zwisała na dół i musiałam ją podtrzymywać, żeby nie upadła. Odpowiedzią było ciche mruknięcie.
- Nie wiem co brałaś Kris, ale nie myśl, że ujdzie ci to na sucho - powiedziałam surowo. - Patrz jak wyglądasz!
- Laura - powiedziała bardzo nie wyraźnie i podniosła głowę, tak że mogłam zobaczyć jej wielkie źrenice.
-Kris - wytrzeszczyłam oczy.
Patrzyłam na nią przez chwilę w milczeniu, nieruchoma. Gdy się ocknęłam wzięłam ją pod pachę i zaprowadziłam ją do samochodu.
Wepchnęłam ją na chama na miejsce pasażera i zapięłam jej pasy. Gdy to skończyłam, okrążyłam samochód i usiadłam przy kierownicy. Wiedziałam, że nie powinnam kierować. Piłam alkohol, ale to była tylko odrobinka. Spojrzałam na Kristen. Musiałam jechać.
Odpaliłam szybko auto i ruszyłam w kierunku mojego domu. Starałam się jechać najostrożniej jak tylko mogłam. Nawet nie zauważyłam, kiedy byłyśmy na miejscu. Wyszłam szybko z samochodu i podeszłam do Kristen. Odpięłam ją i pomogłam jej wysiąść, trzymając ją stabilnie.
Doszłyśmy do domu. Z trudem wyjęłam klucze od mieszkania, którymi po chwili otworzyłam frontowe drzwi. Weszłyśmy do środka i szybko zaprowadziłam Kristen do mojego pokoju. Usadowiłam ją na łóżku.
- Kris, musisz się rozebrać.
Cichy pomruk.
- Kris, słyszysz mnie?
Dalej żadnej odpowiedzi.
- Cholera jasna - mruknęłam i kucnęłam przed nią.
Wzięłam głęboki oddech i powoli rozpięłam jej rozporek. Starałam się bardzo ostrożnie ściągnąć z niej spodnie. Poszło nawet łatwo. Potem uniosłam jej ręce, na szczęście miała siłę by je sama przytrzymać, i zdjęłam bluzkę. Odetchnęłam z ulgą. Podeszłam do szafki i wyciągnęłam dwie koszule nocne i jedną podałam Kris.
- Idę się przebrać - powiedziałam wolno na wszelki wypadek. - Jak przyjdę masz już być przebrana.
Poszłam do łazienki z nadzieją, że tym razem mnie posłucha.
Przebrałam się, umyłam zęby i wyszłam z łazienki, zawiązując włosy w kok. Gdy otworzyłam drzwi, zobaczyłam Kristen w piżamie siedzącą na łóżku z opuszczoną głową. Posłuchała. Podeszłam do niej i pomogłam położyć się do łóżka. Nie poszło tak źle. Dałam jej całusa w czoło i przykryłam ją kołdrą. Chociaż byłam na nią cholernie zła i tak ją kochałam. Jak siostrę.
Po chwili wstałam i po cichu wyszłam z pokoju. Wzięłam z szafy w salonie koc i położyłam się na kanapie. Nie zauważyłam nawet kiedy, pogrążyłam się w głębokim śnie.
-----------------------------
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
czwartek, 1 maja 2014
WAŻNE!!!
SZUKAM OSOBY, KTÓRA POMOGŁABY MI Z WYGLĄDEM TEGO BLOGA (TŁO ITD.)
JEŚLI KTOŚ Z WAS MA DOBRE SERDUSZKO WYŚLIJCIE MI WIADOMOŚĆ NA MOJEGO TWITTTERA!!!!
DZIĘKUJĘ
@naciaal
JEŚLI KTOŚ Z WAS MA DOBRE SERDUSZKO WYŚLIJCIE MI WIADOMOŚĆ NA MOJEGO TWITTTERA!!!!
DZIĘKUJĘ
@naciaal
czwartek, 24 kwietnia 2014
I "Seriously?"
Ostatni raz przejrzałam się w lustrze. Westchnęłam. Ta błękitna sukienka nie była w moim stylu. Przyznaję, że jest śliczna, ale eksponuje moje cycki i tyłek - to mi właśnie w niej przeszkadza. Jestem skromną osobą i ubieram się normalnie, jak zwykła przeciętna nastolatka, ale moja przyjaciółka Kristen ma inne zdanie na temat mojego stylu i to właśnie ona zawsze pomaga mi się ubrać na ważne okazje. Tak, pomaga to mało powiedziane. Ja nie mam nic do gadania.
Falbany sukienki ślicznie spływały po moich biodrach. Może jednak nie jest taka zła. Spojrzałam na zegarek. Za 15 minut musiałam wyjść. Poszłam do łazienki i poprawiłam makijaż i fryzurę. Spięłam kilka loków z przodu do tyłu, zostawiając jeden kosmyk na miejsu. Podkreśliłam oczy czarną kreską na powiece. Nie było tak źle. Jedyne co mi przeszkadzało to małe wypryski na nosie, ale nie mogłam nic z tym zrobić, bo nie używałam korektorów, podkładów i tych innych świństw.
Usłyszałam pukanie do drzwi.
Podbiegłam jak najszybciej mogłam, by je otworzyć albo raczej uratować przed utratą klamki. Gdy dosyć niechętnie udostępniłam wejście do mojego domu tej podjaranej, pełnej energii osóbce, od razu tego pożałowałam. Przez prawie dwadzieścia sekund nie mogłam oddychać. Chociaż mogłam się do tego przyzwyczaić. Codzienne braki tlenu przez prawie 7 lat to powinna już być drobnostka.
Gdy już wyswobodziłam się z uścisku Kristen, otworzyłam szeroko buzię napawając się jej wyglądem. Nie pierwszy raz widziałam ją taką wystrojoną, ale dzisiaj naprawdę dała czadu. Czerwona sukienka pięknie wyróżniała jej atuty. Chociaż była prosta i bez żadnych falbanek czy dodatków wyglądała oszałamiająco. Do tego ten delikatny makijaż z podkreślonymi czerwonymi ustami i ten piękny, nadzwyczajny kok.
- Hejka! Ale się jaram. Chyba dwie godziny spędziłam na wyszykowanie się. A ty? Też chyba dużo, bo naprawdę... Laura wszystko w porządku? - spojrzała na mnie z troską. Po chwili zorientowałam się, że dalej pochłaniam jej piękno z otwartymi ustami.
- Oh, tak, oczywiście - zamrugałam szybko oczami przywracając się do rzeczywistości. - Tylko nie mogę się na ciebie napatrzeć. Wyglądasz oszałamiająco i do tego bardzo sexy.
- Dzięki - podziękowała bez entuzjazmu. - Ehm... no to co idziemy?
- Tak, tak.
Zamknęłam drzwi na klucz i podbiegłam do Kristen, która już pędziła do mojego samochodu.
- Co się tak śpieszysz? - zachichotałam, ale chyba jej nie było do śmiechu, bo nie odezwała się słowem tylko otworzyła drzwi i usiadła na miejscu pasażera. Zastanawiając się dlaczego się tak zachowuje, obeszłam auto i usiadłam za kierownicą. Odpaliłam auto i ruszyłam.
Przez połowę drogi nie odzywałyśmy się do siebie. Czułam się z tym dziwnie, ponieważ Kristen nigdy jadaczka się nie zamykała.
- Jak myślisz z kim dzisiaj prześpi się Katy? - otworzyłam oczy, ze zdziwienia. Ona się wreszcie odezwała!
- Eee... nie wiem. A kogo już zaliczyła?
- Bron, John, Nat, Luc i Ryan.
- Ostro, a ten Nat to?
- No, Natan- prychnęła. - Zalicza wszystkie. Startuje do mnie, ale ja mu się nie dam.
- Podoba ci się - uśmiech pojawił się na mojej twarzy.
- Tak, oczywiście. Nie mam co robić tylko kochać się w męskiej dziwce.
- OK, OK - zaśmiałam się. - To kogo obstawiasz?
- Marco Keap. Dostawiała się do niego ostatnio.
- Ja myślę, że dzisiaj jej ofiarą będzie Dawson.
- Bruce Dawson? Przecież on ma dziewczynę i nie jest na tyle głupi, żeby się z nią puszczać!
- Nigdy nic nie wiadomo - uśmiechnęłam się. Katy często podrywa zajętych. Lubi psuć związki. O nie, nie...
Zakaszlałam, czując okropny zapach i odrywając się od okropnej myśli. Odwróciłam głowę i zobaczyłam jak Kristen pali papierosa.
- Ile razy mam ci powtarzać, że u mnie w samochodzie nie ma palenia?
- Skarbie, to jest baardzo sexy - wskazała głową wpatrujących się w nią pożądanie chłopaków. Powstrzymałam odruch wymiotny.
- Powoli zachowujesz się jak Katy.
- O nie, nie - Kristen wyprostowała się i poprawiła w siedzeniu.
Nie odpowiedziałam nic, tylko zaczęłam szukać wolnego miejsca na parkingu uniwersytetu. Jedyne wolne miejsce znalazłam koło czerwonego Porshe Katy. Miałam ochotę zarysować jej tę maskę, ale powstrzymałam się od zrobienia tego. Zaparkowałam jak przystało na normalnego człowieka i wzięłam głęboki wdech, od razu tego żałując. Poczułam dym w moim ustach. Znowu zakaszlałam. Ogarnęłam się, nie zwracając uwagi na Kristen, która ze spokojem paliła końcówkę papierosa. Cisza, w której się znajdowałyśmy przypomniały mi o czymś.
- Czemu dzisiaj się tak dziwnie zachowywałaś?
- Co? - spojrzała na mnie zdezorientowana.
- Nie udawaj. Dzisiaj jak powiedziałam, że wyglądasz oszołamiająco.
-Oh, nic takiego – zaczęła odpinać już pasy, ale złapałam ją za rękę powstrzymując ją.
- Kristen? Mi możesz powiedzieć – spojrzałam na nią smutnym wzrokiem, mając nadzieję, że mi się zwierzy.
- Nie lubię jak ktoś prawi mi komplementy?
- Serio? – zmarszczyłam brwi.
- Tak, serio. A teraz raczysz mnie puścić? – spojrzała na mnie ostrym wzrokiem. Zachichotałam odrywając rękę od jej ręki i odpięłam pasy. Wyszłam z samochodu. Już stąd można było poczuć zapach alkoholu i papierosów i oczywiście usłyszeć głośną muzykę. Wzdrygnęłam się na samą myśl, że będzie tam tak jak w burdelu. Nie myliłam się. Gdy weszłyśmy z Kristen do środka szkoły, mogłyśmy jedynie zauważyć ocierających się o siebie dziko ludzi popijających alkohol i palących papierosy. Powstrzymałam odruch wymiotny.
- Idziesz zatańczyć?
- Jeśli masz dla mnie maskę, żebym nie czuła tego smrodu – chętnie – spojrzałam na Kristen uśmiechającą się od ucha do ucha. – I co cię tak śmieszy?
- Po pierwsze twój wstręt do papierosów jest kochany – zaśmiała się szczypiąc mnie w nos, na co szybko odskoczyłam pocierając go. – A po drugie miałam racje. Katy już obściskuje się z Keap’em.
Spojrzałam w głąb tłumu. Nie trudno było ją zauważyć. Najbardziej ocierająca się o siebie para imprezy. Kolejny odruch. Chyba powinnam iść z tym do lekarza.
- To co idziesz? – nie zdążyłam nawet odpowiedzieć Kristen już ciągnęła mnie w głąb pijanych, na nieszczęście, znanych mi ludzi.
Przechodząc poczułam kilka razy jak ktoś łapie mnie za tyłek, ociera się o mnie i łapie za cycki. To była najokropniejsza rzecz jaką kiedykolwiek przeżyłam. Czułam się jak wśród ślimaków.
- Fuuu – powiedziała marszcząc twarz z obrzydzenia.
- Nie narzekaj – Kristen już tańczyła przede mną. – Nie byłaś nidy na imprezie?
- Jakoś nie przepadam.
Śmiejąc się, załapała mnie za ręce próbując przekonać moje ciało do jakiegokolwiek ruchu. Po jakiś 5 minutach udało jej się to.
Potańczyłam chwilę z moją kochaną dzikuską i poszłyśmy się czegoś napić. Wzięłam sobie słabego drinka, a moja towarzyszka nie mogła sobie oszczędzić i wzięła czystą wódkę. Usiadłyśmy na wolnej ławce, popijając alkohol i rozmawiając. W trakcie naszej 20-minutowej rozmowy Kristen zdążyła wypić z 5 szklanek wódki. Była już dosyć pijana, żebym nie rozumiała jej słów. Na moje szczęście ktoś objął mnie od tyłu, przerywając bełkoty mojej przyjaciółki.
- Witam piękną – usłyszałam mruczący głos na mojej szyi.
Odruchowo odwróciłam się w stronę mojego wybawcy i zobaczyłam Zac’a. Przygwoździł swoje usta do moich, całując mnie czule.
---------------------
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
Falbany sukienki ślicznie spływały po moich biodrach. Może jednak nie jest taka zła. Spojrzałam na zegarek. Za 15 minut musiałam wyjść. Poszłam do łazienki i poprawiłam makijaż i fryzurę. Spięłam kilka loków z przodu do tyłu, zostawiając jeden kosmyk na miejsu. Podkreśliłam oczy czarną kreską na powiece. Nie było tak źle. Jedyne co mi przeszkadzało to małe wypryski na nosie, ale nie mogłam nic z tym zrobić, bo nie używałam korektorów, podkładów i tych innych świństw.
Usłyszałam pukanie do drzwi.
Podbiegłam jak najszybciej mogłam, by je otworzyć albo raczej uratować przed utratą klamki. Gdy dosyć niechętnie udostępniłam wejście do mojego domu tej podjaranej, pełnej energii osóbce, od razu tego pożałowałam. Przez prawie dwadzieścia sekund nie mogłam oddychać. Chociaż mogłam się do tego przyzwyczaić. Codzienne braki tlenu przez prawie 7 lat to powinna już być drobnostka.
Gdy już wyswobodziłam się z uścisku Kristen, otworzyłam szeroko buzię napawając się jej wyglądem. Nie pierwszy raz widziałam ją taką wystrojoną, ale dzisiaj naprawdę dała czadu. Czerwona sukienka pięknie wyróżniała jej atuty. Chociaż była prosta i bez żadnych falbanek czy dodatków wyglądała oszałamiająco. Do tego ten delikatny makijaż z podkreślonymi czerwonymi ustami i ten piękny, nadzwyczajny kok.
- Hejka! Ale się jaram. Chyba dwie godziny spędziłam na wyszykowanie się. A ty? Też chyba dużo, bo naprawdę... Laura wszystko w porządku? - spojrzała na mnie z troską. Po chwili zorientowałam się, że dalej pochłaniam jej piękno z otwartymi ustami.
- Oh, tak, oczywiście - zamrugałam szybko oczami przywracając się do rzeczywistości. - Tylko nie mogę się na ciebie napatrzeć. Wyglądasz oszałamiająco i do tego bardzo sexy.
- Dzięki - podziękowała bez entuzjazmu. - Ehm... no to co idziemy?
- Tak, tak.
Zamknęłam drzwi na klucz i podbiegłam do Kristen, która już pędziła do mojego samochodu.
- Co się tak śpieszysz? - zachichotałam, ale chyba jej nie było do śmiechu, bo nie odezwała się słowem tylko otworzyła drzwi i usiadła na miejscu pasażera. Zastanawiając się dlaczego się tak zachowuje, obeszłam auto i usiadłam za kierownicą. Odpaliłam auto i ruszyłam.
Przez połowę drogi nie odzywałyśmy się do siebie. Czułam się z tym dziwnie, ponieważ Kristen nigdy jadaczka się nie zamykała.
- Jak myślisz z kim dzisiaj prześpi się Katy? - otworzyłam oczy, ze zdziwienia. Ona się wreszcie odezwała!
- Eee... nie wiem. A kogo już zaliczyła?
- Bron, John, Nat, Luc i Ryan.
- Ostro, a ten Nat to?
- No, Natan- prychnęła. - Zalicza wszystkie. Startuje do mnie, ale ja mu się nie dam.
- Podoba ci się - uśmiech pojawił się na mojej twarzy.
- Tak, oczywiście. Nie mam co robić tylko kochać się w męskiej dziwce.
- OK, OK - zaśmiałam się. - To kogo obstawiasz?
- Marco Keap. Dostawiała się do niego ostatnio.
- Ja myślę, że dzisiaj jej ofiarą będzie Dawson.
- Bruce Dawson? Przecież on ma dziewczynę i nie jest na tyle głupi, żeby się z nią puszczać!
- Nigdy nic nie wiadomo - uśmiechnęłam się. Katy często podrywa zajętych. Lubi psuć związki. O nie, nie...
Zakaszlałam, czując okropny zapach i odrywając się od okropnej myśli. Odwróciłam głowę i zobaczyłam jak Kristen pali papierosa.
- Ile razy mam ci powtarzać, że u mnie w samochodzie nie ma palenia?
- Skarbie, to jest baardzo sexy - wskazała głową wpatrujących się w nią pożądanie chłopaków. Powstrzymałam odruch wymiotny.
- Powoli zachowujesz się jak Katy.
- O nie, nie - Kristen wyprostowała się i poprawiła w siedzeniu.
Nie odpowiedziałam nic, tylko zaczęłam szukać wolnego miejsca na parkingu uniwersytetu. Jedyne wolne miejsce znalazłam koło czerwonego Porshe Katy. Miałam ochotę zarysować jej tę maskę, ale powstrzymałam się od zrobienia tego. Zaparkowałam jak przystało na normalnego człowieka i wzięłam głęboki wdech, od razu tego żałując. Poczułam dym w moim ustach. Znowu zakaszlałam. Ogarnęłam się, nie zwracając uwagi na Kristen, która ze spokojem paliła końcówkę papierosa. Cisza, w której się znajdowałyśmy przypomniały mi o czymś.
- Czemu dzisiaj się tak dziwnie zachowywałaś?
- Co? - spojrzała na mnie zdezorientowana.
- Nie udawaj. Dzisiaj jak powiedziałam, że wyglądasz oszołamiająco.
-Oh, nic takiego – zaczęła odpinać już pasy, ale złapałam ją za rękę powstrzymując ją.
- Kristen? Mi możesz powiedzieć – spojrzałam na nią smutnym wzrokiem, mając nadzieję, że mi się zwierzy.
- Nie lubię jak ktoś prawi mi komplementy?
- Serio? – zmarszczyłam brwi.
- Tak, serio. A teraz raczysz mnie puścić? – spojrzała na mnie ostrym wzrokiem. Zachichotałam odrywając rękę od jej ręki i odpięłam pasy. Wyszłam z samochodu. Już stąd można było poczuć zapach alkoholu i papierosów i oczywiście usłyszeć głośną muzykę. Wzdrygnęłam się na samą myśl, że będzie tam tak jak w burdelu. Nie myliłam się. Gdy weszłyśmy z Kristen do środka szkoły, mogłyśmy jedynie zauważyć ocierających się o siebie dziko ludzi popijających alkohol i palących papierosy. Powstrzymałam odruch wymiotny.
- Idziesz zatańczyć?
- Jeśli masz dla mnie maskę, żebym nie czuła tego smrodu – chętnie – spojrzałam na Kristen uśmiechającą się od ucha do ucha. – I co cię tak śmieszy?
- Po pierwsze twój wstręt do papierosów jest kochany – zaśmiała się szczypiąc mnie w nos, na co szybko odskoczyłam pocierając go. – A po drugie miałam racje. Katy już obściskuje się z Keap’em.
Spojrzałam w głąb tłumu. Nie trudno było ją zauważyć. Najbardziej ocierająca się o siebie para imprezy. Kolejny odruch. Chyba powinnam iść z tym do lekarza.
- To co idziesz? – nie zdążyłam nawet odpowiedzieć Kristen już ciągnęła mnie w głąb pijanych, na nieszczęście, znanych mi ludzi.
Przechodząc poczułam kilka razy jak ktoś łapie mnie za tyłek, ociera się o mnie i łapie za cycki. To była najokropniejsza rzecz jaką kiedykolwiek przeżyłam. Czułam się jak wśród ślimaków.
- Fuuu – powiedziała marszcząc twarz z obrzydzenia.
- Nie narzekaj – Kristen już tańczyła przede mną. – Nie byłaś nidy na imprezie?
- Jakoś nie przepadam.
Śmiejąc się, załapała mnie za ręce próbując przekonać moje ciało do jakiegokolwiek ruchu. Po jakiś 5 minutach udało jej się to.
Potańczyłam chwilę z moją kochaną dzikuską i poszłyśmy się czegoś napić. Wzięłam sobie słabego drinka, a moja towarzyszka nie mogła sobie oszczędzić i wzięła czystą wódkę. Usiadłyśmy na wolnej ławce, popijając alkohol i rozmawiając. W trakcie naszej 20-minutowej rozmowy Kristen zdążyła wypić z 5 szklanek wódki. Była już dosyć pijana, żebym nie rozumiała jej słów. Na moje szczęście ktoś objął mnie od tyłu, przerywając bełkoty mojej przyjaciółki.
- Witam piękną – usłyszałam mruczący głos na mojej szyi.
Odruchowo odwróciłam się w stronę mojego wybawcy i zobaczyłam Zac’a. Przygwoździł swoje usta do moich, całując mnie czule.
---------------------
CZYTASZ = KOMENTUJESZ
BOHATEROWIE
Laura Meen
Benjamin Melago
Kristen Jawson
Zac Vert
Katy Innoc
Natan Chest
------------------------------------------------------------------------
Bohaterowie będą dodawani w trakcie wydarzeń.
tt: @naciaal
Subskrybuj:
Posty (Atom)





